1. Profil korporacyjny
  2. Profil handlowy
  3. Profil konsumencki
  4. Profil prasowy
  5. Profil inwestorski
  6. Profil kariery

LOTOS

Serwis internetowy Profil Korporacyjny

Komentarze Pawła Olechnowicza

DOSTĘP DO BEZPIECZEŃSTWA
8 sierpnia 2008

W końcu czerwca ogłosiliśmy nową strategię działania w strefie upstreamu, czyli poszukiwania i wydobycia ropy naftowej. Nad tą koncepcją pracowaliśmy wiele miesięcy, ale zachowywaliśmy dyskrecję, żeby nie rozniecać przedwczesnych dyskusji i spekulacji, które źle służą biznesowi. Sam pamiętam kilka fal „gorączki ropy” w Polsce, kiedy media ogłaszały sensacyjne wiadomości o ambitnych planach różnych polskich firm. Miały one wydobywać własną ropę, na ogół w odległych od kraju, egzotycznych miejscach.

Poszliśmy inną drogą, nie ekscytowaliśmy opinii publicznej sensacjami, ale wykonaliśmy kawał solidnej pracy domowej w tej kluczowej dla każdego koncernu naftowego sprawie. Ogłoszona strategia poszukiwań i wydobycia jest wynikiem wszechstronnych analiz i mozliwości, rzetelnie i profesjonalnie przeprowadzonych. Program inwestycji LOTOSU w segmencie wydobywczym przygotowaliśmy z wyobraźnią, ale oparliśmy go na mocnych podstawach. Jak wszystko, co w LOTOSIE tworzymy.

W skrócie tylko przypomnę: zdecydowaliśmy się zwiększyć nakłady na pozyskiwanie własnego surowca z 500 mln zł do 5,1 mld zł do roku 2012. Dwa lata temu, kiedy ogłaszaliśmy strategię Grupy LOTOS S.A., te 0,5 miliarda złotych wydawało się zabezpieczać nasze najkonieczniejsze potrzeby w strefie poszukiwań i wydobycia. Wtedy jednak baryłka ropy była niemal trzy razy tańsza niż dzisiaj. W biznesie nie ma sztywnych doktryn. Zasadą, którą wyznajemy, jest elastyczna gra rynkowa i szybka reakcja na nowe zjawiska. Nasza uaktualniona strategia w sprawach upstreamu jest produktem: elastycznej, szybkiej reakcji na zmieniającą się sytuację.

Bezpieczeństwo dostaw surowca dla LOTOSU wymaga energicznych działań rozpoznawczych, poszukiwawczych i wydobywczych. Są to operacje niezwykle kosztowne, więc odrzucamy wyprawy do egzotycznych odległych miejsc, które trudno znaleźć na mapie świata. Trzymamy się twardo zasady działania tam, gdzie jest stabilna sytuacja polityczna, przejrzyste układy ekonomiczne i finansowe oraz klarowna infrastruktura prawa. Nie podejmujemy więc żadnych eksperymentów. Nasze działania w segmencie wydobywczym koncentrujemy na Bałtyku, gdzie spółka Petrobaltic ma duże doświadczenia, świetnych ludzi i sprawną technologię poszukiwań oraz wydobycia. Drugim naszym obszarem ekspansji jest Morze Norweskie. Stworzyliśmy w tym celu spółkę, zatrudniliśmy wysokiej klasy fachowców z wieloletnim doświadczeniem zdobytym w Statoilu. Naszym celem strategicznym jest zapewnienie dostaw 1 miliona ton własnej ropy w 2012 roku. Jestem przekonany, że jest to prognoza bardzo realistyczna.

Często pada pytanie, dlaczego to robimy? Leo Beenhakker w reklamie telewizyjnej, zapytany „why” odpowiada: for money. LOTOS przygotował nową strategię wydobycia, „for money and security”. W przemyśle petrochemicznym najlepsze wyniki ma firma, która dysponuje własnym surowcem, nawet jeśli zabezpiecza on tylko część jej potrzeb. Aspektu bezpieczeństwa nie trzeba zaś chyba tłumaczyć. LOTOS musi dbać o bezpieczeństwo własne i chce dbać o bezpieczeństwo energetyczne Polski. To są aspekty nowej strategii, które nie podlegają dyskusji. Dla nas dostęp do złóż ropy jest dostępem do bezpieczeństwa.

Na światowym rynku ropy naftowej jedno jest pewne, że nie ma żadnej pewności jak sytuacja rozwinie się w przyszłości. Na niedawnym szczycie naftowym w Dżiddzie słuchałem przemówień szefów największych koncernów naftowych świata, OPEC i przedstawicieli krajów producentów. Nie zaprezentowano żadnej tezy, która uzyskałaby akceptację wszystkich. Dlaczego ropa jest tak droga? Oto kilka najczęściej stosowanych uzasadnień.

Ropa jest droga ponieważ jest jej za mało w stosunku do potrzeb. Szybko się rozwijają gospodarki azjatyckie, głównie Chiny i Indie. Ich bardzo biedne społeczeństwa zaczynają odczuwać pierwsze oznaki poprawy standardu życia. Nagle powstały dwa dodatkowe wielkie rynki użytkowników ropy i produktów pochodnych. To zwiększyło zapotrzebowanie i wywindowało ceny.

Inna teoria głosi, że kraje produkujące ropę chcą maksymalnie wykorzystać koniunkturę i windują ceny nie zwiększając produkcji. Kiedy jednak król Arabii Saudyjskiej zapowiedziała w Dżiddzie, że jego kraj zwiększy w lipcu wydobycie do 9,7 mln  baryłek dziennie, co będzie największym dziennym wydobyciem kiedykolwiek osiągniętym, to rynek zareagował... podwyżką cen. Arabia Saudyjska ma jeszcze dodatkowe możliwości zwiększenia wydobycia o 2 mln baryłek dziennie, ale nie wykorzystuje ich, traktując rezerwę, jako koło ratunkowe na wypadek ostrego kryzysu.

Winą za rekordowe ceny ropy obarcza się też spekulantów, którzy coraz tłumniej występują na rynkach kontraktów naftowych. W chwili obecnej fundusze inwestycyjne i liczne grupy spekulacyjnych inwestorów są na rynku naftowym większą siłą od rafinerii, do których ropa ma trafić. Ocenia się, że 70 proc. transakcji na rynku ropy dokonują fundusze inwestycyjne i spekulacyjne, a tylko 30 proc. kupują bezpośrednio rafinerie. Władze amerykańskie wdrożyły śledztwo w sprawie kontroli rynku kontraktów na ropę, ale tak w Nowym Jorku, jak i w Londynie przeważają opinię, że podstawowym problemem są nie spekulanci, a brak równowagi między podążą i popytem. Spekulanci mogą najwyżej zaostrzyć problem.

Zanosi się na to, że ten brak równowagi będzie się pogłębiać. Według prognozy, cieszącej się dużym autorytetem, Międzynarodowej Agencji Energii zapotrzebowanie na ropę wzrośnie o 35 proc. do roku 2030. Oznacza to, że za 22 lata producenci ropy będą musieli, dostarczać rocznie dodatkowo 11 mld baryłek ropy. Te dosyć niepokojące prognozy potwierdzaj inne źródła. Oczekuje się, że ludność zamieszkująca kulę ziemską zwiększy się o 50 proc. do 9 miliardów w połowie tego stulecia. W ciągu najbliższych 30 lat liczba samochodów osobowych i ciężarowych podwoi się – do 2 miliardów. Najszybciej liczba pojazdów będzie rosła w krajach azjatyckich. Obudzi się też Afryka, gdzie apetyt na ropę i paliwa zaczął gwałtownie rosnąć. I żeby zakończyć te wyliczenia, za 20 lat będzie latać 36 tys. samolotów pasażerskich.

W sektorze ropy naftowej istnieje swoisty cykl. Kiedy ceny są niskie, nikt nie kwapi się do kosztowych prac poszukiwawczych i technicznych. Kiedy ceny rosną, jest już na to za późno. Saudyjski minister do spraw ropy naftowej oznajmił właśnie, że jego kraj zainwestuje 129 mld dolarów w projekty naftowe w ciągu najbliższych 5 lat. Koncerny naftowe przeznaczają na te cele miliardy dolarów, ale z kolei napotykają na barierę braku statków służących do wierceń podmorskich. Wszyscy eksperci są zgodni natomiast do tego, że nowych rezerw ropy trzeba będzie poszukiwać w skrajnie trudnych warunkach geograficznych i atmosferycznych, na dużych głębokościach morskich oraz na terenach arktycznych.

Nie będę ryzykował żadnych wróżb, ale jedno wydaje się być dla mnie pewne. Skończył się czas taniej ropy naftowej. To oznacza, że ceny ropy będą wysokie i że najlepsze wyniki w sektorze naftowych osiągnął ci, którzy połączą własne wydobycie z najnowocześniejszą technika rafineryjną.

To właśnie zaplanowała w swojej strategii Grupa LOTOS. W Programie 10+ buduje supernowoczesne instalacje, które zwiększą efektywności przerobu ropy naftowej i mówiąc popularnie, umożliwią „wyciśnięcie” większej ilości produktów z każdej baryłki. Jednocześnie podjęliśmy decyzję inwestowania w rozwój własnego wydobycia. Oba programy są kosztowne, ale to nie będą pieniądze wydane, tylko zainwestowane. Jestem przekonany, że za 5 lat Grupa LOTOS będzie jednym z budzących szacunek przykładów, jak spójna strategia i sprawna jej realizacja może zbudować siłę firmy w trudnych warunkach rynkowych.


Paweł Olechnowicz
Prezes Zarządu
Grupa LOTOS S.A.

Data ostatniej modyfikacji: 11.09.2008 11:24:32
Data pierwszego wprowadzenia: 11.09.2008 11:21:24