Tor Hungaroring słynie z wyścigów Formuły 1. Ale gdy najszybsze samochody rywalizowały w Indianapolis, na Węgrzech walczono w Pucharze Kia Lotos. Rywalizacja była tak zacięta, że po raz pierwszy w historii tych wyścigów na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa.
Kierowcy startujący w Kia Lotos Cup mogli się poczuć, jakby startowali w Formule 1. Uroczysta dekoracja zwycięzców odbywała się w tym samym miejscu i na tym samym podium, na którym odbierają puchary mistrzowie F1. Najszczęśliwszy był Kamil Raczkowski (20 l.), który wygrał oba wyścigi i został nowym liderem klasyfikacji generalnej. W drugim wyścigu doszło do sporej kraksy. W kolizji brało udział osiem aut. Na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa i kierowcy pokonali trzy okrążenia bez wyprzedzania.
- Przed tą runda planowałem sobie, aby objąć prowadzenie w klasyfikacji sezonu. No bo jeśli mam walczyć o tytuł mistrzowski, to już czas najwyższy. Wiedziałem, że będzie dobrze, lubię nowe tory, a poza tym tata mnie zmobilizował, mechanicy wspaniale dopieścili auto i udało się zrealizować plan - cieszył się Raczkowski. Igor Gregorczyk (25 l.) - dotyczasowy lider, który spadł na drugą pozycję i traci trzy punkty do Raczkowskiego, barwnie opisywał swój start: - Ze dwa fazy niemal wyleciałem poza biała linię. Udało się zająć drugie miejsce. Taka walka daje satysfakcję.